Witajcie!

Zapraszam do odkrycia moich pasji. Nie jest to mój pierwszy blog, mam nadzieję, że ten wytrzyma próbę czasu, zgodnie z maksymą: Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, to co napisane, pozostaje). Nie próbuję zbudować sobie horacjańskiego pomnika ze spiżu, chcę natomiast żyć zgodnie ze sobą i wartościami, którymi się kieruję. Taki też będzie mój blog.

poniedziałek, 8 października 2012

Pocałunek (poza)małżeński?

Prowokujące, prawda? Bynajmniej nie zachęcam nikogo do zdrady. Jeśli chodzi o miłość, to jestem zasadnicza - podkreślając zawsze wierność, uczciwość (nie tylko tę, którą przysięgamy przed ołtarzem, ale wobec każdego oczywiście). Pewnie patrząc z perspektywy braku zasad dzisiejszego świata, jestem dość nudna, ale tak, bawi mnie to. Bo wierność jest cudna. Z drugiej strony i w miłości jest wiele z racjonalizmu, trzeźwego patrzenia na świat, nie wystarczą same emocje, bo i miłość nie jest przecież uczuciem. Potrzeba także samozaparcia, determinacji. Krótko mówiąc walki.

Dzisiejszy temat jednak jest trochę inny. Pewnie niejedna z nas, kobiet, wyobrażała sobie ten dzień, kiedy stanie ze swoim wybrankiem serca (i rozumu!) przed ołtarzem. Większości panów też kiedyś czeka chwila, kiedy będą musieli porzucić tę upragnioną przez nich wolność i "dać się zakuć w małżeńskie kajdany".

Jednakże TEGO dnia nie trzeba wcale stanąć przy ołtarzu jednocześnie z Nim czy też z Nią. Bo jakkolwiek Kodeks rodzinny i opiekuńczy bezwzględnie wymaga jednoczesnej obecności przyszłych małżonków zarówno w USC jak i w Kościele (czy też innej świątyni danego związku wyznaniowego), to możliwe jest również zawarcie małżeństwa przez pełnomocnika w trybie art.6 k.r.o. Może to nastąpić tylko z ważnych powodów i za zezwoleniem sądu. O zezwolenie występuje zawsze osoba zamierzająca udzielić pełnomocnictwa do zawarcia małżeństwa - czyli przyszły ewentualny mocodawca (art.563 k.p.c.). Od sądu zależy, czy uzna dane okoliczności za powody uzasadniające zawarcie małżeństwa przez pełnomocnika. Toteż "żadna z góry określona sytuacja osoby ubiegającej się o zezwolenie na złożenie przez pełnomocnika oświadczenia o wstąpieniu w związek małżeński (...) nie może być sama przez się uznana za ważne powody w rozumieniu powołanego przepisu" (uchwała (7) SN z 6 czerwca 1970, sygn. III CZP 27/70). Ponadto koniecznym wymogiem jest również i ten, by pełnomocnictwo zostało udzielone na piśmie z podpisem notarialnie poświadczonym i by wskazywało osobę, z którą małżeństwo ma być zawarte (niedopuszczalne jest pełnomocnictwo blankietowe, dające wybór osoby przyszłego małżonka). Należy przypomnieć, że pełnomocnictwo to nie jest instytucją prawa cywilnego, lecz instytucją swoistą zawierającą w sobie również elementy czynności posłańca (przekazuje on bowiem oświadczenie woli w imieniu udzielającego pełnomocnictwo).

Wyżej wspomniane wymogi są konieczne i niezbędne do zawarcia ważnego związku małżeńskiego. W innym bowiem wypadku mocodawca będzie mógł żądać jego unieważnienia (art. 16 k.r.o.) Zatem związek nie stanie się nieważny ex lege (z mocy prawa). Tym bardziej, że jeśli małżonkowie zamieszkali razem i podjęli wspólne życie (przepis mówi o wspólnym pożyciu), to już nie będzie można unieważnić małżeństwa.

Pocałunek przed ołtarzem z taką osobą byłby jak najbardziej małżeński, tyle że pełnomocnik dokonałby go (jak to sucho i prawniczo brzmi!) w imieniu prawowitego małżonka. Choć szczerze mówiąc nie wiem, czy pełnomocnictwo mogłoby do tego upoważniać. Zdecydowanie wolałabym jednak mężowskiego, osobistego buziaka. Takiego romantycznego, na dobry początek. A nie "zastępczego".

3 komentarze:

  1. Szkoda że ustawy się nie klikają, i że jest tyle niepotrzebnych spacji...

    OdpowiedzUsuń
  2. Słabo rozumiem. Wytłumaczysz mi?

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, że tak. Ale to może osobiście ;)

    OdpowiedzUsuń