Tak, studiowałam kiedyś filologię romańską. Było to - hoho - dawno, dawno temu. Na szczęście nie wszystko zapomniałam i dziś chętnie do tych czasów choć na chwilę powrócę.
Udaję się więc w podróż do XIX wieku - w sumie dzieli mnie od niego niewiele, ok. 2 lat, kiedy to przestałam się nim zajmować na poważnie - a konkretnie do Victora Hugo. Pisarz, poeta. Napisał między innymi La fonction du poete (można przetłumaczyć jako Zadanie poety) - był przedstawicielem romantyzmu francuskiego. Utwór pochodzi ze zbiorku Les Rayons et les ombres z 1840 r.
Oczywiście romantyzm kojarzy nam się przede wszystkim z polskim mesjanizmem ("Polska Chrystusem narodów", ewentualnie "Polska Winkelriedem narodów" w zależności od tego, jaką wizję wybierzemy). Jednak Victor Hugo w swojej koncepcji poety odwoływał się do dobrze nam znanego człowieka, który widzi więcej, lepiej niż inni i który ma za zadanie przygotować wszystkich na nadchodzące czasy i niejako być ich przewodnikiem.
Ale nie przywołuję sobie Hugo ot tak bez powodu. Jest on bowiem też autorem wspaniałej powieści Katedra Marii Panny w Paryżu (oryginalny tytuł: Notre Dame de Paris). O samej książce może w szczegółach kiedy indziej, dziś wspominam o niej po pierwsze dlatego, aby spróbować ponownie wczuć się w klimat średniowiecznej Francji. A przede wszystkim tytułowej Katedry - noszącej ślady historii wszystkich pokoleń, będącej niemalże żywym pomnikiem tamtych czasów. Wystarczy wspomnieć, iż Quasimodo, dla którego była ona domem, nadał dzwonom imiona. Sam utwór to fascynująca mieszanka miłości - pełnej pasji, miłości zakazanej, pokusy, a z drugiej strony odzwierciedlenie tamtych czasów (polowanie na czarownice, których ofiarą padła Esmeralda).
Opowiadam o tej książce również dlatego, że na jej podstawie powstał w 1998 roku musical, z udziałem takich gwiazd jak Garou (w roli Quasimodo) czy Helene Segara w roli Esmeraldy. Piosenki, które zamieszczę - Il est venu le tems des cathedrales i Belle naprawdę nas przenoszą do tamtych czasów...
Oczywiście romantyzm kojarzy nam się przede wszystkim z polskim mesjanizmem ("Polska Chrystusem narodów", ewentualnie "Polska Winkelriedem narodów" w zależności od tego, jaką wizję wybierzemy). Jednak Victor Hugo w swojej koncepcji poety odwoływał się do dobrze nam znanego człowieka, który widzi więcej, lepiej niż inni i który ma za zadanie przygotować wszystkich na nadchodzące czasy i niejako być ich przewodnikiem.
Ale nie przywołuję sobie Hugo ot tak bez powodu. Jest on bowiem też autorem wspaniałej powieści Katedra Marii Panny w Paryżu (oryginalny tytuł: Notre Dame de Paris). O samej książce może w szczegółach kiedy indziej, dziś wspominam o niej po pierwsze dlatego, aby spróbować ponownie wczuć się w klimat średniowiecznej Francji. A przede wszystkim tytułowej Katedry - noszącej ślady historii wszystkich pokoleń, będącej niemalże żywym pomnikiem tamtych czasów. Wystarczy wspomnieć, iż Quasimodo, dla którego była ona domem, nadał dzwonom imiona. Sam utwór to fascynująca mieszanka miłości - pełnej pasji, miłości zakazanej, pokusy, a z drugiej strony odzwierciedlenie tamtych czasów (polowanie na czarownice, których ofiarą padła Esmeralda).
Opowiadam o tej książce również dlatego, że na jej podstawie powstał w 1998 roku musical, z udziałem takich gwiazd jak Garou (w roli Quasimodo) czy Helene Segara w roli Esmeraldy. Piosenki, które zamieszczę - Il est venu le tems des cathedrales i Belle naprawdę nas przenoszą do tamtych czasów...
Il est venu le temps des cathedrales
Belle
A w ogóle to we Francji mają fajne te katedry.
OdpowiedzUsuńA tak, zgadzam się, choć nie wszystkie widziałam :P Ale te, które widziałam faktycznie wspaniałe - choćby w Chartres.
OdpowiedzUsuńOj Aniu! Kusisz :) Nabrałam ochoty na wycieczkę do Francji, a już najbardziej to do Paryża :)
OdpowiedzUsuńTak, tak zdecydowanie polecam!
OdpowiedzUsuńNiestety, Paryż musi poczekać :) Myślę, że oczekiwanie na tą podróż umilą mi Twoje piękne wpisy :)
OdpowiedzUsuń